Watchers

Freitag, 29. Mai 2009

Mam w sobie całe morze smutku i żalu. Tak bardzo starałam się nie spieprzyć tej sytuacji ze Wschodnim, zanim się jeszcze wszystko wyklaruje, że nie pomyślałam w ogóle, że coś spieprzyć może on...
Od zeszłego tygodnia milczymy do siebie - nie potrafię się ugiąć, przełamać, udawać, że nic się nie stało. Staliśmy dziś koło siebie, robiąc w zasadzie to samo, i nie odzywając się do siebie ani słowem. Starałam się nawet na niego nie patrzeć, bo to po prostu bolało, myśl o tym, że nie przeprosił, że najwyraźniej przeliczyłam się bardzo, że jednak wcale go nie znam...

Poza tym to czekam na bombę w pracy, która z pewnością na mnie spadnie. Jako jedyna wyszłam wczoraj punktualnie z pracy i nie zostało mi to wypomniane. I bynajmniej nie mam jakichś plusów u Niebieskookiego... To raczej prolog do czegoś złego - takie mam przeczucia.

I od niedzieli praktycznie nie rozmawiam z MM. Są ciosy poniżej pasa, których nie umiem po prostu puścić płazem.

A najbardziej to chciałabym żeby mnie ktoś przytulił... Ktoś chętny?

Kommentare:

  1. No masz na przytulanki Ci sie zebralo, ale skoro to ma pomoc, to co mi tam, przytule:))

    AntwortenLöschen
  2. to juz nas więcej tuli, luli, lu:)

    AntwortenLöschen
  3. Mayli - moze nas mało, ale jakościowo ok, więc daj znać, czy smuteczki poszły sobie?

    AntwortenLöschen