Watchers

Montag, 11. Mai 2009

Wstyd mi. A to rzadkie uczucie u mnie. Jestem zbyt cyniczna i egoistyczna żeby wstydzić się swoich czynów czy słów. Ale czasem mi się zdarza jeszcze.
Tak jak wczoraj, kiedy to w pracy tak ścięłam się z Wschodnim, że rozpłakałam się potem z żalu w drodze do domu. I nie chodzi mi raczej o niego, bo przeprosiłam, i od kilku niecenzuralnych określeń nic mu nie będzie, to raczej żal nad sobą, że taka słaba się zrobiłam, tak łatwo można doprowadzić mnie do wrzenia.I jeszcze że to po nim tak pojechałam, po człowieku którego naprawdę lubię... Pora znów zacząć treningi i opanować ten kocioł emocji we mnie. Punkt.

Poza tym, ekhm, jak Spt zrobiłam sobie enneagram. I przeraziłam się prawdziwością tego co na swój temat tam znalazłam. OMG. "Ma szczególną trudność z wiernością małżeńską
." Ekhm.

A jutro rano za karę, (bo nie lubię rano wstawać i bez kawy nie wiem jak się nazywam) za utratę kontroli nad sobą, pójdę pobiegać. Bo nie lubię siebie takiej. Nie chcę dać się więcej tak sprowokować. Nie jemu.

Grrr! Ciągle to jeszcze we mnie siedzi. Obsesyjnie słucham TEGO i myślę o tym, że nie bardzo wiem jak się zachować, kiedy znowu zobaczymy się w środę - udawać że nic się nie stało? Poczekać na tradycyjny pocałunek w policzek jako dowód że przeżyjemy? Unikać? Ja naprawdę już nie wiem jak się zaprzyjaźnia, co się robi, dziewczyny poradźcie coś bo kręcę się w kółko.
Nie chciałabym tego spieprzyć, bo jednak zawsze gdy rozmawiamy mam przed oczami Bogarta i ostatnią scenę z Casablanki. Nosz kurwa, nie jestem romantyczna, ale w jego kontekście naprawdę pasuje mi to zdanie...

Kommentare:

  1. A może podejdź i przeproś jeszcze raz,tak od serca.
    Ja wczoraj, z niewyspania, nawrzeszczałam na Crisa.Poszło o pierdółkę.Ale potem przeprosiłam.
    Trzymam kciuki za "niespieprzenie".

    AntwortenLöschen
  2. Ano biegać, bo potrzebuję w takiej sytuacji fizycznego wyczerpania... I nadal nie mam pojęcia jak mam się jutro zachować... Chyba zejdę mu z drogi, boję się konfrontacji...

    AntwortenLöschen