Watchers

Donnerstag, 3. Dezember 2009

Duży odszedł z kombinatu. W dniu w którym się dowiedziałam rzucałam przedmiotami i kurwami, czekając tylko aż ktoś da mi pretekst. Ale wszyscy schodzili mi z drogi... Nie odbiera telefonów, nie daje znaku życia a mnie boli, że nie spróbowałam zrobić czegokolwiek żeby mu pomóc, przecież wiedziałam że nie jest z nim najlepiej... 
No ale.


Moja siostra przyjechała i pojechała, zostałam z rozstrojem nerwowym i nadmiarem myśli których nie potrafię okiełznać, a muszę. 


Poza tym umyłam piekarnik (czego nie znoszę) i mikrofalówkę (czego nie znoszę jeszcze bardziej). Powoli przygotowuję się do świąt (czego nienawidzę) aczkolwiek nadal nie mam prezentów, z dekoracji  adwentowych mam tylko kalendarz ze słodkościami dla MM (w którym to na dziś oprócz czekoladek jest bilet na targi motoryzacyjne w Mieście, za to lubię moją pracę i naszego concierge), adwentową świeczkę i białe obrusy których poza tym czasem nie używam. Jutro jeszcze pierwsze pieczenie ciasteczek - chcę zabrać w niedzielę do pracy, w zeszłym roku w Mikołajki obdarowałam połowę kolegów małymi czekoladowymi mikołajami, w tym roku chcę sama coś upiec. Nastroju świątecznego nadal nie mam, więc wszystko co z tej okazji robię jest takie... z przymusu. Najchętniej bowiem zagrzebałabym się w pościeli i wyszła na wiosnę. Albo wcale. 

No cóż, teraz jako dobra żona pójdę przygotować MM obiad i będę musiała iść do pracy. Nie chce mi się, bo mam na głowie praktykantkę, która choć miła to trochę taka niekumata, organizatorów tych targów motoryzacyjnych którzy mają pińcet życzeń co wieczór i  Straszną Portugalkę która od poniedziałku jest nie w humorze. Jeśli dodać do tego świadomość, że czeka mnie dziesięciodniowy tydzień pracy mam ochotę poprzegryzać sobie żyły na nadgarstkach.


Ale właśnie wyszło słońce! :)

Kommentare:

  1. całe szczęście, że wyszło to słońce, bo przesuwałam tekst na ekranie i spodziewałam sie na dole kałuży krwi...

    AntwortenLöschen
  2. Mam tak samo,z tym, że u mnie słońca nie ma!

    AntwortenLöschen