Watchers

Freitag, 29. Juli 2011

Strach. Bol. Ulga. Na przemian, co kilka sekund. 
Paranoja, uczucie ze zaraz zwariuje. 

Mam konto w banku. Nadzieje na mieszkanie (okaze sie w sobote). Telefony, smsy od ludzi ktorzy sie martwia... I moj bol - ze MM nie ma nikogo z kim moglby sie tym podzielic... Boli, chociaz to nie moja wina...

To chyba bedzie najtrudniejsze w tym wszystkim... Swiadomosc ze on jest sam... Latwiej byloby sie rozstac w nienawisci, zlosci... 

A najlatwiej umrzec...

Kommentare: